Warsaw Study Centre
Warsaw Study Centre
w2l pase pase
Jesteś tutaj: Strona głowna Media  Dla Mediów
Dla Mediów

 

W jaki sposób rodzice mogą wspierać rozwój językowy swojego dziecka?

Pytanie to często zadawane jest przez rodziców dzieci uczęszczających na zajęcia do Warsaw Study Centre. Odpowiedź, której udzielamy, dzieli się na dwie kwestie: po pierwsze – jak pomagać, po drugie - jak nie przeszkadzać

Rodzic chcący pomagać swojemu dziecku w nauce języków obcych (choć w rzeczywistości w każdej nauce) jest w posiadaniu wielu narzędzi, dzięki którym może to zrobić. Przede wszystkim, nic nie działa bardziej motywująco na każdego, nie tylko na dziecko, jak wiara w jego sukces oraz wizualizacja tego sukcesu. Ważne jest jednak, aby sukces utożsamiony był nie z ocenami, jakie dziecko otrzymuje w szkole (często subiektywnymi, wynikającymi z różnych kryteriów, niekoniecznie związanymi z realnym przyrostem wiedzy), ale z dokonanym postępem, nawet jeżeli jest to postęp mały. Warto również pamiętać, że pochwała działa znacznie silniej niż krytyka.

Druga kwestia silnie związana z pomocą dzieciom w nauce języków obcych jest atrakcyjność tej pomocy, czyli takie zorganizowanie powtórek i wspólnej nauki, które nie będzie dziecku kojarzyło się z koniecznością i przymusem. Wspólna praca ma być po części zabawą, atrakcyjną formą wspólnego spędzania czasu, która jakby mimochodem doprowadza do postępu w nauce dziecka.

Podstawową zasadą jest wprowadzenie do wspólnej zabawy ruchu. Dzieci potrzebują go bardziej niż dorośli, nie bójmy się więc na przykład skakać powtarzając słówka. Ciekawe pomysły, które proponujemy rodzicom to m.in.:  

 

  • słowniczek obrazkowy: dziecko ilustruje poznane słowa. Może to robić w specjalnym zeszycie lub na kartkach z bloku wpinanych do teczki. Rodzice podpisują obrazki. Dzieci, które potrafią pisać, mogą próbować pisać same;
  • „mówiąca ściana”: słowa, których uczy się dziecko, rysujemy (to rola dziecka) i zapisujemy na karteczkach (to zadanie rodzica lub dziecka, albo wspólne) i umieszczamy je w widocznym dla dziecka miejscu np. na ścianie w jego pokoju, na lodówce. W ten sposób maluch „oswaja się” z językiem pisanym;
  • wspólne czytanie na głos w języku obcym: nauka języka obcego nie może pomijać edukacji czytelniczej. Wspólne 10-15 minut czytania w języku obcym codziennie, niekoniecznie przed snem, wzbogaci język dziecka, będzie okazją do pozytywnych przeżyć, pozwoli na kształtowanie pozytywnych relacji między rodzicem a dzieckiem. Wart wracać do tych samych pozycji, Tyc samych fragmentów tekstu, aby utrwalać w umyśle dziecka gotowe wyrażenia;
  • dla rodziców, którzy nie czują się pewnie w języku obcym lub zwyczajnie go nie znają dobrym rozwiązaniem jest wspólne słuchanie bajek, historii. Za każdym razem rozmawiajmy z dzieckiem o tym, co wydarzyło się w słuchanym tekście, jakie nowe słówko zapamiętało. To dobra nauka zarówno dla dziecka jak i dla dorosłego.  
  • w miarę możliwości finansowych wzbogacajmy domową biblioteczkę o pozycje w języku obcym, kupujmy filmy, płyty, gry.

 

Rodzice, czasem zupełnie niechcący, w pewnym sensie przeszkadzają swoim pociechom w nauce języka obcego. Podstawowym popełnianym błędem jest projekcja swoich frustracji i niepowodzeń związanych z nauką języków oraz utwierdzanie dziecka w przekonaniu, że języki są trudne do opanowania („w angielskim jest bardzo dużo czasów, nie opanujesz ich”, „nie pomogę Ci w pracy domowej, jest bardzo trudna”). Tego typu zachowanie demotywuje dziecko do dalszej pracy – jeżeli nie udało się mamie, mnie na pewno też się nie uda. Obserwujmy uważniej, w jaki sposób, jakim językiem opisujemy dziecku naukę języków obcych. Czy podkreślamy zalety czy wady? Trudności czy korzyści?

Kolejnym sposobem na skuteczne odstraszenie dziecka od nauki są nierealistyczne ambicje i oczekiwania, którym nasz potomek nie jest w stanie sprostać. Płynne wypowiedzi w języku obcym pojawiają się po wielu semestrach systematycznej nauki. Zdarzają się jednak rodzice, którzy takich wypowiedzi oczekują już po paru lekcjach. Nawet najzdolniejsze dziecko pracujące z najlepszym lektorem nie jest w stanie sprostać takim oczekiwaniom.



Jak skutecznie uczyć się języków obcych nie tylko w szkole ale i poza nią.

Jako doświadczeni nauczyciele języków obcych wiemy, że określenie „skuteczna nauka języków obcych” oznacza ni mniej ni więcej tylko nabycie umiejętności efektywnego „zaistnienia” w tym języku w realnych, życiowych sytuacjach. Wiemy również i podkreślamy w rozmowach z uczniami i ich rodzicami, że aby to osiągnąć, nie wystarczy ograniczyć swojej nauki do godzin spędzonych na kursie w szkole językowej, lecz spędzić czas poza zajęciami, wykorzystując każdą możliwość do zdobycia nowej wiedzy. Czy wiemy jednak, jakie możliwości podpowiedzieć, aby zapewnić zróżnicowaną i skuteczną naukę poza salą lekcyjną?

Przede wszystkim należy pamiętać, że nauka języków obcych nie może być nudna i teoretyczna, nie może składać się z list słówek czy z nudnych książek. Uczyć się należy w praktyce, wprowadzając nową wiedzę bezpośrednio do swojej pamięci długoterminowej! Nazwij kwiaty w parku, a nie w książce, a zwierzęta w ZOO, nie na papierze.

Zadbajmy o to, by nauka przebiegała w atmosferze akceptacji zarówno w szkole jak i poza nią. Wybierzmy sobie współuczących oraz nauczycieli, którzy nas nie ocenią, ograniczą testy do koniecznego minimum, a te, które zrobią, nastawione będą na udowodnienie nam, jak dużo potrafimy, a nie że nie umiemy nic. Niech do lamusa przejdzie zaznaczanie na czerwono popełnionych błędów. Koniec z wmawianiem, że nie mamy talentu czy predyspozycji. Czas zrozumieć podstawową prawdę: jeżeli czegoś nie umiemy to znaczy, że potrzebujemy to jeszcze raz powtórzyć – i tyle!

Uczmy się w dobrej, wesołej atmosferze przez zabawę, bez notatnika, żartując, bawiąc się, opowiadając kawały. Świetnym pomysłem jest uczenie się na pamięć tekstów ulubionych piosenek, tłumaczenie nieznanych słów i śpiewanie na głos. Nauczone w ten sposób słowa nie wyjdą z naszej pamięci, bo zawsze będą kojarzyć się z konkretną, lubianą piosenką i konkretnym idolem. Co więcej, w dobie wszechobecnego Internetu, zdobycie teksów piosenek nie stanowi najmniejszego problemu.

Udawanie, że jest się kimś innym czyli w pewnym sensie zmiana tożsamości bardzo motywuje i zapada w pamięć, jako coś odmiennego od codziennej rutyny. Uczmy się języka poprzez naśladowanie znanych aktorów. Powtarzajmy to, co mówią oni z takim samym tonem, emocjami i gestami.

Ksiązki stanowią nieograniczone źródło nowego języka. Pamiętajmy jednak, żeby wybita wyłącznie te pozycje, które naprawdę nas interesują, które nie są dla nas nudne. Nuda zabija każdą, nawet największą motywację do nauki. Pamiętajmy również o podstawowej zasadzie: sprawdzajmy wyłącznie te słowa, które zakłócają nasze zrozumienie. Sprawdzanie znaczenia każdego nowego słowa jest nużące i demotywujące.

Innym pomysłem na zwiększenie kontaktu z żywym językiem angielskim jest zainstalowanie komunikatora (np. Skype) i nawiązanie kontaktu z użytkownikami anglojęzycznymi. Mamy wtedy nieograniczony kontakt z native speakerem za darmo.

 

Podstawą rozwoju w nauce każdego języka obcego jest nauka słownictwa. Tutaj również warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach: po pierwsze, nie uczmy się słów w izolacji, zawsze w otoczeniu najczęściej występujących kolokacji; po drugie, systematycznie i konsekwentnie – wybierzmy określoną ilość słów dziennie (ważne by była to mała ilość, np. trzy) i codziennie, niezależnie od tego, czy jest dziś święto, czy też jestem na wakacjach, naucz się ich. W niedzielę zrób powtórzenie. Stwarzaj historie (oby jak najbardziej absurdalne) z użyciem tych słów. Pamiętajmy, im bardziej nietypowe historie i sytuacje wymyślimy dla zilustrowania nowego języka, tym bardziej zapadną nam w pamięć.


Menedżerowie nie gęsi…

Poligloci i niemowy

Polska kadra menedżerska pod względem znajomości języków obcych stanowi idealne odzwierciedlanie tego, jak przekrojowo prezentuje się w tym względzie polskie społeczeństwo ogólnie. Patrząc na skrajne poziomy zaawansowania w skali Rady Europy, a więc na poziomy A1 (początkujący) i C2 (najbardziej kompetentny użytkownik, zbliżony do natywnego), przedstawicieli tychże jest wśród naszych menedżerów najmniej. Rzadkością są dyrektorzy czy kierownicy, którzy nigdy nie mieli styczności z żadnym językiem obcym. Nie często jednak mamy również do czynienia z kadrą niewymagającą żadnego szkolenia ze względu na najwyższy poziom zaawansowania. Kogo uczymy więc najczęściej? Niezależnie od tego, czy mówimy o kursach biznesowych czy ogólnych, otwartych czy zamkniętych, najczęściej spotykanymi poziomami zaawansowania są poziomy B1 i B2, rozumiane ogólnie jako średnio-zaawansowany i średnio-zaawansowany wyższy. Z roku na rok językowy poziom osób szkolonych wzrasta, coraz częściej kursy adresowane są do odbiorców na poziomie C1, wciąż jednak języki obce są piętą Achillesową i źródłem kompleksów wielu menedżerów.

Mocne strony i luki kompetencyjne

Statystyczny menedżer to ni mniej ni więcej osoba, która traktuje język obcy stricte jako narzędzie pracy, potrafi się nim posługiwać osiągając zamierzony efekt komunikacyjny. Jest płynny, ma jednak poważne trudności z poprawnością językową. Uczy się ustawicznie, ale nie regularnie.

Wszyscy odbiorcy traktowani są przez nas w indywidualny sposób, istnieje jednak duża zbieżność w ich charakterystycznych mocnych stronach i lukach kompetencyjnych. Menedżerowie mają dobrą znajomość języka wynikającego z ich branży, tzn. słownictwa specjalistycznego i funkcji językowych wymaganych na danym stanowisku i w danym dziale, pionie, czy departamencie. Co ciekawe, audytując ich poziom językowy, w przeważającej mierze odchodzi do sytuacji, gdy ocena języka tzw. biznesowego i ogólnego jest bardzo rozbieżna, na korzyść języka zawodowego. Słuchacze odpowiadając na pytania ogólne, np. polityczne, turystyczne, itd., automatycznie korzystają z języka o poziom niższego niż język zawodowy. Pytani o podanie kierunków do najbliższego banku maja nierzadko trudność ze zbudowaniem poprawnego zdania, podczas gdy rozmowa o fuzjach i przejęciach nie stanowi dla niech większego wyzwania.

Charakterystyka i potrzeby

Sprostanie potrzebom wymagającego klienta, jakim jest statystyczny przedstawiciel polskiej kadry zarządzającej, oznacza dla dostawcy szkoleń językowych przede wszystkim konieczność gruntownego audytu umiejętności językowych i dokładnej analizy potrzeb, zawierającej takie punkty jak analiza języka na danym stanowisku, analiza dnia codziennego i typowych w każdym przypadku funkcji. W efekcie powstaje w każdym przypadku szyty na miarę kurs językowy, w którym w większości przypadków nie ma miejsca na tracenie czasu na język niespecjalistyczny. Menedżerowie kształcą swój język w oparciu o funkcje i sytuacje z szeroko rozumianego biznesu, uczą się negocjować w języku obcym, dyplomatycznie odmawiać, zapraszać na lunch, proponować obniżkę ceny, pisać korespondencję formalną, półformalną, prezentować swój produkt w języku obcym, itd. Są to kursy prowadzone wyłącznie przez bardzo doświadczoną kadrę lektorską, niejednokrotnie o podwójnych kwalifikacjach, mającą wyczucie w kwestii sytuacji biznesowych, umiejącą pomóc zarówno w problemach językowych jak i para-językowych, takich jak mówić ciała czy kontakt wzrokowy.